Per Aspera Ad Astra

Blood Moon

Był pogodny wieczór 17 października 1986 roku, gdy pierwszy raz spojrzałem świadomie w niebo. W tym dniu całkowitego zaćmienie Księżyca kilku entuzjastów gorzowskiego PTMA ustawiło swoje teleskopy na osiedlu Piaski. To co wówczas zobaczyłem i usłyszałem ukierunkowało moje zainteresowania i wyzwoliło entuzjazm równy energii dżetu. I choć nie zostałem zawodowym astronomem, to tamto zdarzenie sprzed lat uruchomiło proces, któremu zawdzięczam bez mała wszystko.

Olimpiady Astronomiczne, obozy we Fromborku, warsztaty naukowe Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, zjazdy Polskiego Towarzystwa Obserwatorów Słońca czy udział w międzynarodówce zakryciowców pozwoliły mi poznać wielu mądrych i wspaniałych ludzi, z których niektórzy już wówczas byli wybitnymi naukowcami, a inni – koledzy z jednego namiotu – dziś są w pierwszej lidze światowych astronomów.

A ja? Dzień przed terminem na złożenie dokumentów wycofałem swoje papiery z Wydziału Fizyki UAM i przeniosłem na inny kierunek. Czy żałuję? Pocieszam się myślą, że przyjemność, która staje się zawodowym obowiązkiem mogłaby przestać być przyjemnością.

Dziś, po niemal 25 latach rozstania, mam swój teleskop. Kieruję go ku górze i w niebo wpatrzony jak ten 14 letni chłopak z gorzowskiego blokowiska, czuję się częścią Wszechświata.

Ten blog właśnie o tym będzie. Żebym nie zapomniał.

gajowy@agzeta.pl

Add a Comment

Your email address will not be published.